Chłopak z Sosnowca – Stanisław Kłosowski

Chłopak z Sosnowca – Stanisław Kłosowski

 

Kompletnie zapomniany, choć zasługuje na naszą pamięć. Wybitny „chłopak z Sosnowca” – Stanisław Kłosowski, przez kolegów zwany „Kubą”. Podczas II wojny światowej wyróżniający się swymi niezwykłymi umiejętnościami pilot lotnictwa bombowego, transportowego oraz specjalnego przeznaczenia.

Spośród ok. 17 tys. lotników Polskich Sił Powietrznych w Wielkiej Brytanii jedyny podoficer oraz jeden z dziesięciu odznaczonych Złotym krzyżem Orderu Virtuti Militari. Jako jeden z nielicznych aż dwukrotnie odznaczony brytyjskim Zaszczytnym Krzyżem Lotniczym (Distinguished Flying Cross).

 

Urodził się w Niwce, obecnej dzielnicy Sosnowca, został ochrzczony w parafii pw. św. Jana Chrzciciela. Uczył się w szkole powszechnej oraz w gimnazjum w Niwce, od 1930 w Szkole Podoficerów Lotnictwa dla Małoletnich w Bydgoszczy. Trzy lata później ukończył kurs podstawowego pilotażu i rozpoczął swą lotniczą karierę w 22 Eskadrze Bombowej 2 Pułku Lotniczego w Krakowie. Stale rozwijał swoje lotnicze umiejętności. W 1934 ukończył kurs wyższego pilotażu w Grudządzu, w 1939 szkolił się na najnowszych polskich bombowcach PZL-37 „Łoś”.

Po wybuchu wojny uczestniczył w bombardowaniu nacierających niemieckich kolumn pancernych. Pod koniec grudnia 1939 jako jeden z pierwszych wstąpił do Polskich Sił Powietrznych w Wielkiej Brytanii. Szkolił się w Eastchurch, później w bazie lotniczej RAF Bramcote. Od lipca 1940 w 301 Dywizjonie Bombowym. Po wykonaniu 31 operacji bojowych nad terytorium wroga zgłosił się do wykonywania lotów specjalnych do okupowanej Polski.

Przeszkolony w pilotażu samolotów Handley Page Halifax, od 1 kwietnia 1941 w brytyjskim 138 Dywizjonie do Zadań Specjalnych RAF, stacjonującym na tajnym lotnisku RAF Tempsford.  Pilotował samolot aż w ok. 70 tajnych operacjach specjalnych Special Operations Executive, w tym aż 33 do okupowanej Polski. Później przeszkolony w pilotażu samolotów Consolidated B-24 Liberator, przydzielony do polskiej 1586 Eskadry Specjalnego Przeznaczenia, stacjonującej na lotnisku Campo Casale pod Brindisi (Włochy). Ogółem wykonał m.in. 12 zrzutów 45 Cichociemnych spadochroniarzy Armii Krajowej, 6 kurierów, a także 20 zrzutów zaopatrzenia dla AK.

Wielokrotnie wykazywał się mistrzostwem w pilotażu. M.in. pod koniec października 1942, po ciężkim ostrzelaniu przez niemieckie myśliwce… awaryjnie wodował ciężkim bombowcem na  Morzu Północnym. W Dzienniku bojowym 138 Eskadry odnotowano: „St. sierż. Kłosowski zaraz po ataku zrobił unik i lekki skręt w lewo (…). Na wysokości około 6000 stóp stanął drugi silnik po tej samej stronie, ale dzięki sierż. Sołtysiakowi, który z przytomnością przełączył na inny zbiornik, ten sam silnik zaczął ponownie pracować i st. sierż Kłosowskiu wyprowadził samolot do lotu na wysokości około 2000 stóp. Od tej pory samolot to nabierał wysokości, to znowu tracił, piloci obaj pracowali, pomagając sobie nawzajem (…) Tak załoga leciała przez dwie godziny, aż do chwili kiedy wszystkie silniki stanęły i st. sierż Kłosowski wodował na morzu i cała załoga się uratowała, będąc wzięta w 2 godz. później przez łódź motorową ratowniczą.” (LOT.A.V.35/10A, IPiMS) 

Życiorys Stanisława Kłosowskiego zawiera wiele tego rodzaju  ekscytujących i nieprawdopodobnych wyczynów. Zobacz – elitadywersji.org

*     *     *

10 lutego 2021 złożyłem do Rady Miejskiej Sosnowca petycję w sprawie upamiętnienia niezwykłego pilota Stanisława Kłosowskiego. 21 czerwca 2021 otrzymałem odpowiedź od naczelnika Wydziału Geodezji i Kartografii Urzędu Miejskiego –  moja propozycja „była przedmiotem spotkania Miejskiego Zespołu Nazewnictwa Ulic i Obiektów Publicznych. Zespół pozytywnie zaopiniował wniosek zawarty w petycji. Odrębną kwestią pozostaje sposób upamiętnienia”.

Urząd zapytał mnie,

w jaki sposób upamiętnić Stanisława Kłosowskiego?

 

Dokonałem analizy życiorysu Bohatera, zasięgnęłem opinii mieszkańcow Sosnowca oraz eksperta – Pana Piotra Hodyry, prowadzącego portal Lista Krzystka. Pismem z 18 lipca br. przekazałem władzom Sosnowca moją propozycję. Chciałem upamiętnić „Kubę” w odpowiedni sposób, a przy tym nie spowodować utrudnień dla mieszkańców Niwki, związanych np. ze zmianą nazwy ulicy.

Lokalizacja – powinno to być miejsce będące jednym z naturalnych centrów aktywności mieszkańców Niwki. Wybór był jednak mocno ograniczony, bo nie chciałem zmieniać już funkcjonujących nazw, a miejsc odpowiednich nie jest nadmiernie dużo.

Zaproponowałem nazwanie imieniem Stanisława Kłosowskiego skweru przed Komisariatem Policji IV w Sosnowcu – Niwce.  Obecnie ten skwer jest nieco zaniedbany, znajduje się tam także zabytkowa kapliczka. Nie powinno to być przeszkodą. Stanisław Kłosowski był osobą wierzącą, proponowane miejsce znajduje się niedaleko kościoła pw. św. Jana Chrzciciela, gdzie był ochrzczony. Przy odpowiedniej aranżacji przestrzennej tego miejsca możliwe jest „pokojowe współistnienie” znajdującej się tam kapliczki z odpowiednią formą przestrzenną, upamiętniającą naszego Bohatera.

Forma upamiętnienia – w mojej ocenie właściwą formą mógłby być odpowiedni element przestrzenny, np. głaz pamiątkowy o stosownej treści, ze znakiem „lotniczej szachownicy” oraz ew. makietą fragmentu (może np. śmigła?) samolotu „Halifax” lub „Liberator”.

Artystyczną formę takiego upamiętnienia należałoby oczywiście powierzyć właściwemu jej twórcy. Na zdjeciach przedstawiam rozmaite artefakty przestrzenne, upamiętniające lotników w krajach zachodnich. Można się nimi zainspirować.

Oczywiście najlepszą formą byłaby makieta całego samolotu „Liberator”, jednak nie ma pewności czy dałoby się to odpowiednio zaaranżować przestrzennie, aby nie zakłócało istnienia obecnej tam kapliczki. Nie wiadomo też, na ile mocno władze miasta chciałyby się zaangażować w upamiętnienie Bohatera, a zatem jaki koszt gotowe byłyby sfinansować…

Atrakcyjną dla młodych Sosnowiczan formą upamiętnienia Stanisława Kłosowskiego mógłby być także (dodatkowo) mural o odpowiedniej tematyce, wykonany na ścianie budynku w centrum miasta.

Słynni Sosnowiczanie – świetny pilot Stanisław Kłosowski, także wybitny konstruktor Tadeusz Heftman mogliby wypełnić historyczną treścią usilnie promowane przez władze miasta hasło: Sosnowiec łączy… 

Oby tak się stało – czas najwyższy, aby promować naprawdę wartościowych Sosnowiczan, a nie niegodnie używać nazewnictwa miejsc i obiektów publicznych do uprawiania brudnej, bieżacej polityki…

Ryszard M. Zając